Poznajmy się bliżej!

Zapraszamy na #1 odcinek z cyklu "Poznajmy się bliżej", na początek Damian Król, koordynator centrum BEMOWO.

Damian Król

Na kim wzorował się jako dziecko koordynator centrum na Bemowie?  Co trenerzy #FCBEscola robią w wolnym czasie? Co Escola oferuje w porównaniu z innymi akademiami w Polsce? O tym - i nie tylko o tym - porozmawialiśmy z Damianem Królem, koordynatorem bemowskiego centrum FCBEscola Varsovia. Zapraszamy!



- Jesteś koordynatorem ośrodka FCBEscola Varsovia Bemowo i trenerem jednocześnie. Zgaduję, że osobiście jesteś też kibicem Barcy. Od kiedy?

- Od dziecka chciałem oglądać dobrą piłkę nożną, nie sympatyzowałem z jakimś klubem. Lubiłem oglądać dobre zespoły i dobre mecze. Barcelona często grała dobry futbol i mocno sympatyzuję z tą formą szkolenia.

- Jacyś idole z dzieciństwa? Na kim się wzorowałeś?

- To będzie kontrowersyjne, ale gdy byłem mały i często stałem na bramce, to idolem był Iker Casillas. Potem byłem środkowym obrońcą w Olimpii Zambrów i chciałem grać jak Rio Ferdinand.

- A trenersko? W późniejszych latach?

- Gdy już byłem trenerem to byli Pep Guardiola, Jose Mourinho...

- A co z wolnym czasem? Robisz cokolwiek innego poza piłką, czy gdy wrócisz do domu to myślisz sobie: "A może sobie meczyk odpalę?".

- Powiem szczerze, że ciągle jestem wokół piłki nożnej - nawet moja dziewczyna narzeka, że jestem ciągle "nieobecny" (śmiech)! Że ciągle analizuje. Non stop jest analiza, co mogliśmy na boisku zrobić lepiej. Do tego praca koordynatorska, którą też trzeba uporządkować. Jeśli mam wskazać, co robię poza tym, to spędzam czas z dziewczyną, idziemy np. do kina, czy zjemy kolację. Spotykamy się też z kolegami, ale gdy się widzimy, to też rozmawiamy o piłce (śmiech)! Próbujemy też czasami razem pograć.

- A co z twoją karierą piłkarską?

- W wieku 18 lat miałem problemy z plecami, rok nie grałem. Wtedy pomyślałem, że zacznę studia i spodobało mi się bycie trenerem. Zupełnie rzuciłem wówczas uprawianie piłki nożnej.

- Jak wygląda na Bemowie atmosfera? Zdarzają się starcia różnych wizji?

- Każdy w klubie jest osobą ambitną, która chce się uczyć. Do klubu przyjmowane są takie osoby, które - nawet jeśli występuje forma krytyki - to rozumieją, że ktoś daje ci uwagi po to, żebyś się czegoś nauczył. Nawet jeśli mówisz, że się z kimś nie zgadzasz, to ta osoba to przemyśli, ale nie jest na ciebie zła. Każdy rozumie, że jesteśmy tu po to, by się uczyć i rozwijać. Nie ma osób, które się obrażają.

- Pokora.

- Dokładnie. Trenerzy muszą być tacy sami, jak wartości, których nauczamy. Ostatnio zwróciłem uwagę jednemu selekcjonerowi - przyjął to, dał swoje argumenty, sprawdził, w czym się zgadzamy. I nikt nie miał komuś czegoś za złe. Nie jesteśmy trenerem jednego dziecka czy drużyny, tylko trenerem wszystkich dzieciaków. Jak sobie wzajemnie pomożemy, to później będziemy mieli z tego korzyści obaj. Między centrami FCBEscola jest to samo.

- A jak dogadujecie się jako trenerska ekipa FCBEscola?

- Większość z nas jest kolegami, ostatnio graliśmy całą grupą w padle'a. Nasz dyrektor techniczny - Enric Davi Parera - organizuje nam, od czasu do czasu, różne wypady. Mamy też drużynę, która gra w Play Arenie na Annopolu. Zaczynaliśmy w czwartej lidze, ale przenieśli nas do pierwszej!

- A jak wygląda rekrutacja trenera do FCBEscola? Cofnijmy się w czasie - powstaje w Polsce szkółka. Co robisz dalej?

- Od razu wysyłam CV (śmiech)! W wieku dziewiętnastu lat! Nie miałem doświadczenia, ale rekrutacja powtórzona była 2 lata później. Wśród studentów. Dokumenty składało ok. trzydziestu studentów. Przyjęli mnie, Adriana i Piotrka, którzy ze mną studiowali.

- Co dalej? "Metodologia FC Barcelony" nie jest chyba mitem i musisz coś przyswoić przed rozpoczęciem pracy?

- Musisz nauczyć się tego treningu, bo nigdzie w Polsce go nie zobaczysz. Musisz przejść staż. Przyswajasz, sprawdzasz. Kto lepiej to przyswoi, ma szansę tu zostać. Moje CV początkowo było słabe, ale potem poszedłem na praktykę do Polonii Warszawa, byłem na AWF-ie, moje CV stało się bogatsze i dopiero wróciłem do FCBEscola.

- Potem trener ma staż. Cała wiedza przekazywana jest w Polsce. Jak skutecznie tę wiedzę potrafi przekazać dyrektor techniczny z Barcelony?

- Wszystko zależy od tego, jak tę wiedzę przyswajamy my. Jeden potrafi przyjąć jej więcej, drugi - np. mający problemy z angielskim - ma już problemy. To zależy od nas. Mamy szkolenia tygodniowe przed sezonem, w trakcie sezonu na boisku, czy szkolenia teoretyczne na sali. Do tego możemy rozmawiać z dyrektorem w ciągu roku, omawiać każdą sesję. Przez ostatnie 2 lata mieliśmy też gości prosto z Hiszpanii, którzy nas nauczali.

Inną sprawą jest to, jak czytamy tę grę. Sam jestem tu od 2012 roku i czasem widzę w ciągu szkolenia coś zupełnie innego, niż wcześniej. To nie takie proste. Są różne ludzkie zachowania, zachowania dzieci, a więc rozwiązania też są różne.

- A jakie są 3 główne cechy szkółki Barcelony?

- Rodzinna atmosfera, styl gry opierający się na podaniach i jakość ? i trenerska, i ta zawodników.

- Obserwujesz taką tendencję, że rodzice w Warszawie zaczynają rozważać Escolę jaką poważną drogę rozwoju dla dzieci? Że jest alternatywa np. dla Legii?

- Jeśli chodzi o szkolenie młodzieży jesteśmy dużą alternatywą, ale ludzie nie za bardzo wierzą, że można dostać się do Barcelony i grać w piłkę. Że to za wysoki pułap. A młodzieżowe zespoły to na pewno konkurencja i alternatywa, wszyscy traktują nas poważnie.

- Jak wyglądają wasze relacje z konkurentami - z Legią i nie tylko?

- Robimy swoje. Skupiamy się na szkoleniu dzieci, które mamy. Choć jest u nas scouting, to my nie szukany. Pracujemy, dzięki czemu potem to nas szukają. Nikt z nas nie jest jednak zamknięty na trenera np. z Legii. Każdy może przyjść i porozmawiać. Nikt nie może jednak przekazywać dalej naszych dokumentów. Natomiast naszej wiedzy nie taimy. Kwestia, jak ją później wykorzystać. Między posiadaniem jej, a wykorzystaniem, jest daleka droga.

- A jaka jest najważniejsza, czysto piłkarska cecha szkółki?

- Każde ćwiczenie jest urywkiem gry. W każdym ćwiczeniu dzieci uczą się rozumienia tej gry. Nie jest to odseparowane od meczu. Widać to zwłaszcza, gdy mierzymy się z innymi akademiami z Polski.

- Jak określiłbyś, jednym zdaniem, styl gry Barcelony?

- "Wszystko, co robisz, musi mieć sens". Nie musisz podawać piłki cały czas, skoro możesz wykonać jedno podanie pod pole karne, by twój kolega oddał strzał na bramkę!

- Dziecko może też ciebie, jako trenera, czegoś nauczyć?

- Oczywiście! Bo ciągle musimy uczyć się, jak one reagują. A każde dziecko reaguje inaczej.

- A jaki cel przyświeca twojej trenerskiej karierze?

- Bycie najlepszym i zdobywanie umiejętności. Nie pieniądze, tylko fach i to, by być osobą poważaną w środowisku.

Patronat

          

 

   


Partnerzy